start

Ruszyliśmy spod Pałacu Ogińskich, siedziby rektoratu UPH. Były zdjęcia, wywiady radiowe i telewizyjne. Wieść o naszej wyprawie poszła w eter. Żegnani przez władze uczelni ruszyliśmy na dworzec PKP. Niestety nie wystartował z nami Grzegorz. A to z powodu dopiero co zakończonych zawodów Carpatia Divide, morderczej jeździe szczytami Karpat. Grzegorz zajął tam 3 miejsce, a teraz musi odzyskać formę. Gratulujemy i liczymy na szybkie dołączenie do wyprawy.
W pociągu do Skarżysko Kamiennej uzgadniamy szczegóły na najbliższe godziny. Okazuje się że nie ma w rozkładzie połączenia do Lublina, które braliśmy pod uwagę. Zmieniamy wobec tego plan trasy rowerowej na dzisiaj i wybieramy wcześniejszy pociąg na jutro. Żeby zdążyć, musimy wstać po 5. No cóż, tego się spodziewaliśmy. Sytuacja od początku jest dynamiczna.
Do Świętokrzyskiego Parku Narodowego docieramy tuż przed zmrokiem. Już po ciemku jedziemy 2 godziny ścieżką rowerową biegnącą trasą kolejki wąskotorowej. Na nocleg wybieramy miejsce pod Świętym Krzyżem. Tą noc spędzimy pod namiotem.