Prognoza pogody nie sprawdziła się. Noc na plaży była zimna, a rano chmury szybko zasłoniły słońce. Dzisiejszy plan to przejazd w pobliże kolejnego parku. Mamy zapas jednego dnia, więc nieśpiesznie szykujemy się do wyjazdu. Jakiś czas poświęcamy na pielęgnację napędu w rowerach i czyszczenie łańcuchów. Szczególnie groźny jest drobny piasek, właśnie taki z plaży.
Nasza trasa biegnie wzdłuż wybrzeża Bałtyku do Mielna. Na prawie całym odcinku jedziemy międzynarodową trasą rowerową R10. Prowadzi ona głównie ścieżkami dla rowerów. Widać, że samorządy lokalne w tym regionie inwestują w infrastrukturę rowerową. Ma to swoje przełożenie na bezpieczeństwo i płynność jazdy zarówno rowerzystów jak i kierowców. W większych miejscowościach wypoczynkowych problemem są piesi, którzy beztrosko wchodzą na pas dla rowerów, mimo że mają obok pas dla spacerujących. Ścieżki, z których korzystamy są różnej jakości. Najlepsze są asfaltowe, w miarę dobre - szutrowe. Gorzej jeździ się po ścieżkach wykonanych z kostki brukowej, zwłaszcza ułożonej w równoległe pasy. Powstaje wtedy drobna szczelina w którą wpada wąska opona. Przy dużym obciążeniu roweru i większej szybkości powoduje to lekką niestabilność. Wolimy w takiej sytuacji wybrać jazdę po jezdni, mimo tego, że obok biegnie ścieżka dla rowerów. Po drodze spotykamy wielu rowerzystów. Przekrój rowerów też jest duży. Są dobrze wyposażone rowery tekingowe, jak i zwykle "damki". W pewnym momencie pomagamy rowerzyście, który wypożyczył niesprawdzony sprzęt od właściciela kwatery agroturystycznej. Coraz częściej widujemy przyczepki rowerowe do przewożenia milusińskich. Takim pasażerem może być dziecko albo nierzadko....pies. Po drodze pogoda psuje się powoli. W drodze do Koszalina zaczyna już padać. Dalej pociągiem jedziemy do Słupska. Już w nocy docieramy do kwatery agroturystycznej.