Miejsce naszego noclegu okazało się jeszcze bardziej urokliwe rano, niż wieczorem. Nie mamy jednak dużo czasu na kontemplowanie uroków Puszczy Augustowskiej, ponieważ mamy umówioną wizytę w siedzibie Wigierskiego Parku Narodowego. Spotykamy się z dyrektorem parku. Przy porannej kawie dzielimy się naszymi wrażeniami z podróży, a głównym wątkiem rozmowy są problemy związane z ochroną przyrody. Dostajemy też wskazówki, które szlaki najlepiej eksponują walory Węgierskiego Parku Narodowego. Wybieramy drogę do klasztoru kamedułów, a potem ścieżkę rowerową wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Wigry. Trasa jest ciekawa i urozmaicona. Najlepiej wybrać się na nią jednak z rowerem górskim. Nasze "mustangi" przystosowane do jazdy szosowej słabo sobie radzą z wybojami i korzeniami. Mimo to razem z Adamem przejeżdżamy 48 km i na pożegnanie wręczamy mu koszulkę z logotypami naszego projektu. W dzisiejszych planach jest jeszcze przejazd pociągiem do Hajnówki. To trudna operacja,  bo mamy dwie kilkuminutowe przesiadki. Nie jest dobrze, bo pierwszy pociąg z Płociczna do Białegostoku ma opóźnienie 20 minut. Przed wystawieniem biletu na całą trasę konduktor obiecuje załatwić wstrzymanie pociągu do Czeremchy. Czujemy się pewniej, tym bardziej, że to ostatnie połączenie w tym dniu. Nie uśmiecha nam się spędzenie nocy w Białymstoku, ani jazda po ciemku w stronę Puszczy Białowieskiej. Trzymamy więc kciuki za motorniczego i nadrobienie spóźnienia. Patrzymy na zegarki, gdy pociąg zbliża się do stacji końcowej. Opóźnienie wzrosło, ale następny pociąg czeka na nas. To mały, zatłoczony szynobus. Z trudem wciskamy się z rowerami. Na trasie do Bielska Podlaskiego, gdzie mamy wysiąść, opóźnienie wzrasta do 35 minut. Na przesiadkę pierwotnie było 10 minut. Konduktor dzwoni do dyspozytora i wymusza czekanie trzeciego naszego pociągu do Hajnówki. I faktycznie, pół godziny po czasie pociąg z Bielska rusza z nami na pokładzie. Udało się! Do Hajnówki docieramy o 21.50. Jeszcze tylko zostało nam znaleźć odpowiednie miejsce na nocleg. Gdy rozbijamy namiot przy szlaku dookoła ryczą jelenie i odzywa się para puszczyków. Nam już to już w ogóle nie przeszkadza i szybko zapadamy w sen.